“… Najczęściej nie zdajemy sobie sprawy z pułapek cywilizacji i w najlepszej wierze na przykład napełniamy psie miski i własne talerze „super zdrowym” jedzeniem, które nachalną reklamą na etykiecie informuje, że służy zdrowiu. Podejmując szereg działań profilaktycznych (szczepienia, odrobaczanie, podawanie witamin), w stosunku do zwierząt i samych siebie mamy poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Coraz częściej okazuje się jednak, że nie jest to wcale obowiązkiem względem naszych podopiecznych, ale wręcz działaniem na ich szkodę. Znaczenie takich pojęć, jak „higiena”, „zdrowy tryb życia” czy „zdrowe odżywianie” jest mylone z tym, co pokazują nam reklamy w mediach, gdzie przymiotnik „zdrowy” oznacza tak naprawdę - szybki, łatwy w użyciu. …”

Trudne tematy
DOROTA SUMIŃSKA

Przestawianie!…

Osoby niezaznajomione z tematem, pewnie nie rozumieją o co chodzi?!… więc skrótowo opiszę… Fretka to bardzo “specyficzne” zwierzątko, ma przeogromną tendencję przyzwyczajania się do jednego rodzaju karmy!… Jeżeli od pierwszych swoich dni jest chowana na karmie suchej, to nie chce ruszać mięsa i odwrotnie, fretki karmione mięsem nie ruszają karm przetworzonych… Chociaż występują wyjątki, które ja nazywam “WSZYSTKOŻERCY”… Moja jedna fretka jest takim wyjątkiem i wymiata z miseczek wszystko co jest mokrym pokarmem, nawet niesmaczne karmy weterynaryjne, nie rusza tylko suchych “wiórków”, nimi się po prostu bawi, rozsypując po całej klatce i mieszkaniu ;-) …

Nowi właściciele fretek mogą o tym nie wiedzieć i w sytuacji, gdy będą chcieli lub będą zmuszeni do zmiany karmy, np. chorobą zwierzaka, to niestety mogą mieć PROBLEM!…

Problem!?…

Wielokrotnie słyszę to pytanie!… Jak przestawić fretkę z karmy suchej lub innej przetworzonej (sklepowej/komercyjnej) na naturalne żywienie mięsem?…

Do chwili obecnej nie umiałam na nie odpowiedzieć bezpośrednio i wprost, gdyż nie miałam takiego doświadczenia… Moje fretki od pierwszego dnia w domu jedzą karmy przygotowane tylko i wyłącznie przeze mnie… Surowe, świeże mięso z kilku gatunków zwierząt (indyk, kurczak, kaczka, królik, wołowina, cielęcina, baranina), w późniejszym okresie wzbogacone kośćmi lub “zupki”, czyli przetworzone domowym sposobem surowe mięso do postaci gotowanej (wskazane w okresie choroby, rekonwalescencji lub rujek)… W efekcie moje fretki nie wykazują jakiegokolwiek zainteresowania karmami suchymi czy mokrymi, które nie są karmą przygotowana przeze mnie ;-) …

Przypadek…

Zdarzyło się jednak tak, że trafiły do mnie dwie, dorosłe fretki wychowane na suchej karmie… Drapałam się w głowę jak to zrobić, aby biedaczki przeszły na bardziej odpowiedni dla siebie pokarm?…

Podeszłam do problemu bardzo spokojnie… Codziennie, obok miseczki z suchą karmą, stawiałam drugą miseczkę z mięsem, tak samo przygotowanym jak dla reszty moich dziewczyn… W pierwszych dniach mięso było zjadane, a raczej smakowane sporadycznie (jeden kawałek na dzień), głównie suche znikało… Postanowiłam nie poddawać się i z każdym posiłkiem dostawiałam miseczkę ze świeżą porcją mięsa… Nie przymuszałam “nowych” do mięsa, czasami nęciłam małym kawałkiem, jeśli nie wykazywały zainteresowania, to zostawiałam je w spokoju, a mięso koło miseczki z suchym… W międzyczasie “nowe” nauczyłam jeść jajka przepiórcze, karmiąc je początkowo “z paznokcia” (oblizywały mi palec umoczony w rozbitym jajku)…

Z biegiem czasu zaobserwowałam, iż suche znika wolniej, a mięso znika zupełnie…

Czyżby sukces?…

Myślę, że tak!… W ciągu 7 tygodni, fretki same przestawiły się na mięso… Suche ewidentnie znikało wolniej, miseczkę uzupełniałam co kilka dni a nie codziennie jak było na początku, odwrotnie z mięsem… Na początku wykładałam kilka kawałków, które później wyrzucałam, a obecnie wykładam już pełną miskę, która jest pusta do następnej pory posiłku… ;-)

Od kilku dni “nowe” nie dostają już suchego i jedzą z własnej, nieprzymuszonej woli mięso tak jak pozostałe moje domowniczki… ;-)

Myślę, iż sama NATURA i INSTYNKT zwierząt, podpowiada im co jest dla nich najlepsze… ;-)

Dlaczego przestawiałam fretki z suchego na mięso?…

Napiszę wprost, jestem przeciwniczką napychania niedostosowanych brzuszków fretek karmami przetworzonymi, nie wiadomo z czego i w jaki sposób zrobionymi!… Jestem i będę zwolenniczką naturalnego żywienia, czyli najbardziej zbliżonego do pokarmu jaki fretka zdobyłaby w naturze, tak jak jej protoplasta tchórz… Gdybym mogła w prosty sposób wprowadzić do menu moich dziewczyn pisklaki, noworodki mysie czy szczurze, żaby i inne naturalne pokarmy, to zrobiłabym to NATYCHMIAST!!!… Niestety w pobliskich sklepach zoologicznych jest totalny brak takich smakołyków…

Ponadto widzę kolosalną różnicę między fretkami hodowanymi na karmie suchej a tymi, które karmione są mięsem… Te pierwsze są ewidentnie mniejsze (nawet dwukrotnie), mają słabiej rozwinięty układ mięśniowy i kostny, wydają się “kruchsze”… Innym, przeważającym aspektem jest kwestia kuwetkowa… Fretki na suchym, wypróżniają się stosunkowo częściej i pozostawiają bardziej intensywny zapach, opisując obrazowo mogę powiedzieć tak: dwie fretki suchożerne, pozostawiają w kuwecie więcej odchodów i zapachu niż pięć fretek karmionych surowym mięsem ;-( … Ewidentny dowód na to, iż strawność i przyswajalność składników pokarmowych z karm suchych jest bardzo wątpliwa!…

Rady!…

  • fretka jest DRAPIEŻNIKIEM MIĘSOŻERNYM!… jej główne menu powinno opierać się tylko i wyłącznie na surowych produktach, pochodzenia ZWIERZĘCEGO!
  • nie łącz surowego mięsa z suchą karmą i odwrotnie (tracisz zbilansowanie mineralno-witaminowe suchych karm!)… jeżeli karmisz mięsem, to tylko mięsem, jeżeli suchym to tylko suchym (przetworzonym)…
  • jeśli już musisz karmić pokarmem sklepowym, to przynajmniej znajdź najlepszą karmę, przeznaczoną dla fretek (podejrzewam, że to będzie łączyć się z większymi kosztami), unikaj karm przeznaczonych dla innych zwierząt!… dopuszczalne są jedynie karmy kocie, chociaż ja również tych nigdy bym nie TESTOWAŁA na swoich zwierzakach… zmieniaj firmy i smaki oraz unikaj karm z białkiem roślinnym, błonnikiem i węglowodanami (te trzy składniki są zupełnie zbędne fretce, a wręcz mogą przyczyniać się do stanów chorobowych!)…

Jak nauczyć jeść “zupki”?…

Zupki są lekkostrawnym dodatkiem do diety fretek… W momentach problemów jelitowych, a fretki dość często dotyka ta przypadłość lub w czasie rui i okresów rekonwalescencji zupki są niezastąpioną dietą…  Ale należy je nauczyć je jeść… Tak jak wspomniałam moje dziewczyny nie chciały ruszyć nic co nie było surowym mięsem, czy jajkiem… i co w takim momencie?!… Wpadłam na jeden pomysł, który mi się sprawdził… Do jajka przepiórczego, które moje dziewczyny dostają co drugi dzień, zaczęłam dodawać po jednej łyżeczce zupki (na początku), zwiększając ilość dodawanych łyżeczek z każdym kolejnym jajkiem… Gdy doszłam do 9-10 łyżeczek zupki mieszanych z jajkiem, zrozumiałam, że dziewczyny już same będą jadły zupkę ;-)

Na chwilę obecną, pozostawiam temat otwarty… Wiem, że wiele osób karmi “suchymi kuleczkami” swoje pociechy, bo tak łatwiej, prościej i wygodniej… ale czy na pewno optymalnie?… Nie podejrzewam, aby każdy z Was zaopatrywał się w drogie i składnikowo, pełnowartościowe karmy frecie, bo tych jest stosunkowo mało na polskim rynku… a wręcz jestem pewna, że większość idzie na kompromis i kupuje karmy kocie, tańsze oraz “zaśmiecane” ryżem, kukurydzą, czy soją…

Podsumowując fretki w większości domach jedzą pokarm trudno strawny i niedostosowany do ich układu pokarmowego, o złamanym zbilansowaniu (gdyż wiele osób stosuje jako dodatek mięso), który może w znaczący sposób wpłynąć na zły stan zdrowia w ich starszym wieku… ;-|

Dlaczego tak się dzieje?… Zwalam to na “wygodnictwo” ludzi i dobry marketing firm sprzedających karmy dla zwierząt, który szerzy się również na forach tematycznych… Wielu użytkowników takich for bez zastanowienia propaguje wiedzę o żywieniu suchym, w imię “papugowania” po adminach?!… Szczerze?… nie rozumiem takiego “bumu”!… Oczywiście za chwilę odezwą się przeciwnicy mięsa, wyciągając jego wady, zapominając o zaletach, w porównaniu do karm suchych… Następnie hodowcy zaczną udowadniać, że ich fretki chowane na “NAJLEPSZYM” suchym nie są gorsze od tych karmionych dietami “naturalnymi”!… A prawda jest taka, że nikt jeszcze nie może wiedzieć jaki skutek przyniesie chów “suchożernych mięsożerców”, gdyż historia polskich, domowych fretek nie jest dłuższa niż okres 10 lat, czyli nie minęło jeszcze jedno pokolenie!… Mam nadzieję, iż za kilka lat nie okaże się, iż polskie fretki dożywają najwyżej 4-8 lat i to po długim oraz kosztownym leczeniu nerek, pęcherza, jelit, śledziony czy wątroby  ;-( … Osobiście miałam doświadczenie z karmami przetworzonymi, ale mokrymi (popularne kocie puszki mięsne)… Efektem takiej diety komercyjnej był zgon mojej fretki, gdyż jej wątroba i nerki nie wytrzymały dodatkowego obciążenia, jakim była narkoza podczas zabiegu sterylizacji (fretka miała 4 lata i nigdy wcześniej nie chorowała!)… Osobiście nie kupiłabym już fretki z hodowli, która samice i młode żywi suchą lub mokrą karmą komercyjną… Ale każdy dokonuje własnych wyborów i mam nadzieje, że czasami myśli o swoich zwierzętach w bardziej perspektywicznym okresie ;-) …

Fretki “suchożerne”, które są pod moją opieką od początku sierpnia (dwóch miesięcy), jedząc równocześnie mięso i suche zwiększyły swoją wagę od 6 do 12%… Zaznaczmy że jest to okres letni!, kiedy fretki raczej tracą na wadze, a nie przybierają… Jedna z 650g wskoczyła na 695g, druga z 800g na 895g… ;-) … I tylko w okresie “przestawiania” otrzymywały karmę suchą wraz z mięsem… W tej chwili jadą tylko na surowych produktach pochodzenia zwierzęcego… ;-)

opracowanie: Ana



Komentarze (1) do wpisu 'Żywienie - JAK PRZESTAWIĆ NA MIĘSO?'

  • Jak przestawić fretkę z karmy suchej na mięso? Być albo nie być? Oto jest pytanie, na które wielu z hodowców powinno sobie odpowiedzieć ;-)

    admin on


Zostaw komentarz