Bez względu na wiek, fretki wiecznie pozostają w gotowości do zabawy… Począwszy od gonitw i zapasów ze sobą nawzajem, czy innymi zwierzętami (kotami, psami) lub z naszą ręką, tarmoszeniem zabawek i innych przedmiotów znajdujących się w ich zasięgu, pogonią za nami, ucieczką i zabawą w chowanego… a skończywszy na polowaniu na nasze stopy…

Generalnie fretka wykorzystuje wszystko i wszystkich, aby urozmaicić sobie czas… Szeleszczące reklamówki są idealne, aby w nich myszkować, kapcie są świetne, aby zaciągnąć je pod łóżko, papier toaletowy, frędzle, firanki i zasłonki, wszelkie rzeczy gąbczaste lub gumowe są przedmiotami, które są godne „zachomikowania” (uwaga, na ewentualne połknięcia części takich gadżetów – o niestrawność nie trudno!)… fretka ma nieodpartą potrzebę zachowania ich na później, na lepsze czasy?… nie rozgryzłam tego… wiem, że przy porządkach znajduje gąbki, długopisy z gumką antypoślizgową, ołówki z gumką, piłeczki, myszki futrzane w najgłębszych i najskrytszych kryjówkach moich pociech… a wszystko inne jest godne inwigilacji i ewentualnemu przewróceniu lub zrzuceniu… Na szczęście nigdy nie trzymam kluczyków od auta na wierzchu… tam też jest gumka więc podejrzewam, iż mogłabym ich długo szukać ;-) … oczywiście piloty też należy chronić przed obgryzaniem gumowych przycisków… Generalnie lista rzeczy, które mogą posłużyć fretce do zabawy jest bardzo długa… damska torebka i inne, wszelkiego rodzaju torby, puste plastikowe butelki po napojach, korek od wanny… no i oczywiście zabawki, które specjalnie kupimy dla fretki… Ale z obserwacji mogę powiedzieć, że niczym nie interesują się zbyt długo… bardziej to wygląda na tymczasowe zatrzymanie się i zainteresowanie na chwilę, a później fretka idzie swoją drogą w poszukiwaniu nowych przygód… ;-)

Od małego trzeba uczyć fretkę co jej wolno a czego nie… przeważnie mówienie „nie”, „nie wolno” i odwracanie jej uwagi czymś innym, odnosi pożądany skutek i fretka szybko pozostawia rzeczy swojemu losowi i przeznaczeniu…

Fretka będąca w dobrym humorze i skora do zabawy okaże nam to w pozie „taniec Wita” lub jak ja to nazywam „szaleństwo Majki Skowron”… jest to seria podskoków na sztywnych czterech łapkach i ciele zgiętym w koci grzbiet, przeplatanych skokami w bok lub udawanym cofaniem się „rakiem”, a mającym na celu zachęcenie nas do zabawy… Gdy się zmęczy przez chwile udaje „dywanik podłogowy”, aby odzyskać siły do dalszego szaleństwa… Ostatecznie po dłuższym czasie zmęczy się i pójdzie spać… ;-)


opracowanie: Ana



Komentarze (1) do wpisu 'Zabawa'

  • małe słodkie potworki, tak mnie oczarowały, że dowiem się o nich wszystkiego żeby ją mieś i żeby było jej umnie jak najlepiej.

    kisy on


Zostaw komentarz