28 09 2009
Lusia ma za sobą jeden, nieplanowany poród… 15 kwietnia była jednorazowo pokryta, w celu przerwania rujki, której nie mogliśmy zbić homeopatią (najprawdopodobniej za szybko zastosowałam iniekcje, bo już w 6 tygodniu rujki… lek podawany od 9 tygodnia, jak rok wcześniej, szybciej skutkował)… Efektem mariażu z Hunterem były narodziny dwóch “klusek”… Przeżył tylko Dzikul, gdyż ja popełniłam duży błąd hodowlany i podczas porodów, dwóch innych samiczek, odstawiłam Lusię do klatki ze złymi legowiskami, co spowodowało zaduszenie jednego maluszka… ;-(
Lunka okazała się rewelacyjną mamą, bardzo troskliwie opiekowała się swoim potomkiem i przygarniętą “trójcą” Sky… Wraz z Bibi wykarmiła całą 12… To co zaobserwowałam, to luna miała w 2-4 tygodniu problem z jakością mleka (lekki stan zapalny sutków), to jakby tylko upewniło mnie, w podjętej wcześniej decyzji, że Luna nigdy nie będzie rozmnażana… W tej chwili Luna, jako jedyna nadal matkuje, odchowanej przez siebie czwórce “potworów” jak i nowej dwójce, która przyjechała do nas w sierpniu… ;-)
Czekamy na dostawę implantów, aby Lunka miała przynajmniej 2 letni okres karencji od męczących rujek i spokojne życie do końca swoich dni… ;-)
28 10 2009
Lunka już z implancikiem… tak jak u Nanuni wszczepiony bezproblemowo, bez usypiania, raz dwa trzy i było po wszystkim… ;-)
01 11 2009
Lunka ma pierwsze objawy rujki, lekko powiększony srom, implant działa zgodnie z opisem… Gdy samiczka dostanie go w czasie rui, to obserwujemy urojone macierzyństwo, a gdy poza czasem rui, to właśnie ją dostaje… ;-)
31 07 2010
Portret Lunki…
…
opracowanie: Ana
…


O jeje!!!! Co za piękność. I tę mądre oczka. jestem oczarowana!
Piękne maleństwo :)
Cud natury !
Jest cudowna,a przy tym taka piękna !